Ktoś powiedział, że futbol to gra błędów? Czasem to właśnie te błędy, albo ich interpretacje, tworzą najciekawsze historie. Tak było w przypadku ostatniego, elektryzującego starcia Chelsea z Aston Villą, gdzie Lauren James śmiało walczy o uznanie dwóch bramek. Zwycięstwo 4-3 dla gospodarzy było wynikiem prawdziwej, piłkarskiej batalii, a James była jej główną architektką, mimo drobnych wątpliwości co do autorstwa jednego z trafień.
Bitwa o uznanie – czy to był gol James?
Mecz rozpoczął się od szybkiego prowadzenia przyjezdnych, ale Chelsea szybko odrobiła straty. Punktem zwrotnym, choć dyskusyjnym, okazała się 23. minuta. Lauren James posłała niebezpieczne dośrodkowanie, które miało trafić do sieci po rykoszecie od Naomi Girma. Jednak sama James jest przekonana, że piłka, niczym pocisk, prześlizgnęła się obok wszystkich i wpadła do bramki bezpośrednio z jej zagrania. Cztery minuty później nie było już żadnych wątpliwości – James zdobyła swoje oficjalne trafienie, podwyższając wynik na 3-1. Aston Villa nie poddała się łatwo, a Kirsty Hanson dwukrotnie pokonała bramkarkę Chelsea, doprowadzając do remisu 3-3 jeszcze przed przerwą. Po zaciętej drugiej połowie, to Sjoeke Nusken w samej końcówce zapewniła The Blues dramatyczne zwycięstwo.
Po końcowym gwizdku Lauren James nie pozostawiła nikogo w niepewności:
Domagam się obu [bramek]. Jestem naprawdę szczęśliwa, że zdobywam więcej goli i pomagam drużynie. Jej determinacja jest zrozumiała, zwłaszcza gdy spojrzymy na jej ogólny wkład w to spotkanie.
James – serce ofensywy i mistrzyni kreacji
Poza debatą o bramkach, James zaprezentowała prawdziwy pokaz ofensywnego geniuszu, zanim została zmieniona w 90. minucie przez młodą Lexi Potter. Pełniąc rolę kreatywnego centrum zespołu, zanotowała imponujące 96 kontaktów z piłką i celnie podawała w 56 z 63 prób, co daje znakomitą 89-procentową skuteczność podań. Jej wpływ na grę był nie do przecenienia, dostarczając sześć kluczowych podań i oficjalnie zaliczając asystę przy kontrowersyjnym golu Girma. Z sześcioma oddanymi strzałami i dwoma udanymi dryblingami w ciągu 89 minut na boisku, reprezentantka Anglii stanowiła stałe zagrożenie dla obrony rywalek. Nie dziwi więc, że zasłużenie otrzymała nagrodę dla zawodniczki meczu za swoją dynamiczną grę.
Po tym pasjonującym zwycięstwie Chelsea odzyskała drugie miejsce w tabeli, gromadząc 40 punktów. Mają teraz dziewięć punktów straty do liderującego Manchesteru City, a do końca sezonu pozostały tylko trzy kolejki, co stawia ich w trudnej sytuacji w kontekście walki o mistrzostwo. Głównym celem stanie się teraz zapewnienie sobie miejsca w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie, a umiejętność wygrywania takich właśnie, trudnych meczów, jest kluczowa w dążeniu do tego celu. Drużyna pokazała charakter i wolę walki, co w takiej lidze jak Women's Super League jest nieocenione.


