Czyżbyśmy mieli być świadkami kolejnego zwrotu akcji w karierze Jose Mourinho? Spekulacje na temat jego powrotu do Realu Madryt rozgrzewają media, a sam Portugalczyk postanowił w końcu odnieść się do tych doniesień. Choć stanowczo zaprzecza jakimkolwiek rozmowom z Florentino Pérezem, jego słowa pozostawiają pewien margines niedopowiedzenia, który z pewnością podsyci dalsze plotki.
Kłamstwo czy taktyka? Mourinho milczy o żądaniach
Media huczą od plotek, jakoby Jose Mourinho miał przedstawić Florentino Pérezowi listę dziesięciu żądań jako warunek swojego powrotu na ławkę trenerską Realu Madryt. Portugalczyk, zapytany o te rewelacje przez dziennikarzy, odpowiedział krótko i zwięźle:
Nie wiem, o czym mówicie w sprawie moich żądań wobec Realu Madryt, dlatego też nie mogę odpowiedzieć na wasze pytanie.Zdaje się, że na razie chce uciąć wszelkie spekulacje transferowe, dodając:
Ale wszystkie te historie, które się pojawiły – o żądaniach, spotkaniach – to wszystko są spekulacje.
Futbolowe zasady i okienko negocjacyjne
Mimo zaprzeczenia bieżących negocjacji, Mourinho z chirurgiczną precyzją wyjaśnił mechanizmy panujące w świecie futbolu, pozostawiając otwartą furtkę na letnie ruchy.
Jest jedna rzecz, którą chciałbym podkreślić: w świecie futbolu to nie profesjonaliści mają interes w tym, czy gdzieś jadą, czy nie. Myślę, że kiedy coś się zaczyna… to kluby mają interes i to kluby inicjują lub nie procedury, aby spróbować pozyskać osoby, które chcą,zauważył.
Nie miałem żadnego kontaktu z Realem Madryt, nie miałem, i nie będę miał aż do ostatniego meczu mistrzostw z Estorilem. Potem jest tygodniowe okno, w którym będę miał swobodę rozmowy z kimkolwiek uważam, że powinienem rozmawiać.
Gdy Benfica zakończy sezon, Mourinho wejdzie w swój własny, ogłoszony tydzień negocjacyjny. Świat futbolu z zapartym tchem będzie obserwował, czy Pérez zdecyduje się ostatecznie sprowadzić „The Special One” z powrotem do Hiszpanii. Na ten moment Real Madryt skupia się na nadchodzącym El Clásico z Barceloną na Camp Nou, które muszą wygrać, aby ich odwieczni rywale nie przypieczętowali mistrzostwa.


