Wszystkie aktualności

Mundial: Czy Anglicy zmarnowali szansę? Hiszpania zasłużyła na zwycięstwo?

16 lipca 2026 19:00 4 godz. temu

Półfinały Mistrzostw Świata dostarczyły emocji, ale czy kluczowe decyzje taktyczne nie wpłynęły na ostateczny wynik? Analizujemy mecze, które mogą zmienić historię futbolu.

Finał Mistrzostw Świata jest już ustalony, a półfinały dostarczyły dokładnie tyle samo dramaturgii, ile obiecywano. Pierwszy mecz, Francja kontra Hiszpania, doskonale zilustrował różnicę między jedenastoma utalentowanymi jednostkami a zgranym zespołem. Francja grała znakomicie w ataku przez cały turniej, ale gdy przyszło im działać jako jedność, dostosować się taktycznie i zmierzyć z bardziej technicznym przeciwnikiem, załamali się. Hiszpania była zasłużonym zwycięzcą.

Czy Anglicy pogrzebali swoje marzenia o Pucharze Świata?

Mecz Anglia-Argentyna był czymś w rodzaju psychologicznego załamania. Ta rywalizacja jest tak mocno obciążona własną historią, że przez pierwszych 45 minut nie było tam właściwie meczu piłkarskiego. Obie strony próbowały wyeliminować się nawzajem z boiska. Potem Anglia strzeliła bramkę i zapomniała, jak grać w piłkę. Zbrojny pancerz Argentyny zadziałał, a dwie późne bramki podtrzymały marzenia Lionela Messiego o drugim z rzędu Pucharze Świata.

Były to błyskotliwe widowiska w zupełnie różnych odsłonach. I doprowadziły do kuszącego finału. Hiszpania jest prawdopodobnie najbardziej kompletnym zespołem, ale Argentyna ma Messiego. Kto może to przewidzieć? Pisarze GOAL wspominają i snują prognozy w kolejnej odsłonie… Rondo.

Tom Hindle: Gorzko rozczarowujące, z angielskiego i francuskiego punktu widzenia. Mieliśmy tu dwa mecze rozstrzygnięte przez gigantyczne błędy taktyczne. Didier Deschamps podjął fatalną decyzję, nie wystawiając trzeciego pomocnika. Gdyby wpuścił na przykład Manu Kone, Francja byłaby znacznie bardziej zbalansowana. I, jak już zostało udokumentowane, nie było absolutnie żadnego powodu, aby Thomas Tuchel cofał się tak głęboko. Anglia była na drodze do zwycięstwa i się wycofała. Z drugiej strony, należy oddać uznanie Argentynie, której pancerz fabularny nie zna granic.

Ryan Tolmich: Wygrały dwa najsilniejsze zespoły. Może nie najlepsze czy najbardziej utalentowane, ale zdecydowanie najsilniejsze. Hiszpania całkowicie zdominowała Francję. Argentyna przechytrzyła Anglię. Obie zrobiły to głównie dzięki swojej wierze, dlatego obie drużyny są tak, tak dobre.

TH: Straszny cios zadany angielskiej świadomości dawno temu, od którego nigdy nie można uciec. Za każdym razem, gdy Anglia znajduje się w jakiejś oportunistycznej pozycji jako kraj, absolutnie się załamuje. To był kolejny przykład tego, jak Lwy Trójkolorowych zmarnowały szansę. Mieli okazję, by pójść za ciosem. Zamiast tego bronili się – i zostali zasłużenie ukarani przez zespół, który wyczuł krew w wodzie.

RT: To było idealne połączenie ich własnej niepewności i wiary Argentyny. Po objęciu prowadzenia Anglia grała ze strachem, mimo że włożyła tyle wysiłku w sprowadzenie Thomasa Tuchela, aby to z nich wykorzenić. Argentyna tymczasem nigdy się nie zachwiała i dlatego było tylko kwestią czasu.

TH: Tak! Ma kontrakt i nadal jest doskonałym trenerem. To była głupia decyzja, ale nie taka, za którą można go zwolnić.

RT: Prawdopodobnie? Nie znajdziecie wielu lepszych trenerów na poziomie międzynarodowym, nawet jeśli całkowicie spartolił sprawę. Zobaczymy, czy wyciągnie z tego wnioski i przygotuje drużynę na Euro.

TH: Nie potrafili utrzymać piłki! Hiszpania jest tak, tak dobra w kontrolowaniu gry. I to był kolejny przykład. Francja nie naciskała wystarczająco mocno i była zarówno w mniejszości, jak i gorsza.

RT: Francja wpadła na potwora w postaci Hiszpanii, zespołu, który nie pozwolił im robić tego, czego chcieli. Hiszpania sprawiła, że wyglądało to łatwo, ale rzeczywistość jest taka, że gra przeciwko nim jest bardzo trudna ze względu na kontrolę w środku pola, którą prawie na pewno mają. Nikt przez ostatnie lata nie znalazł sposobu, aby to pokonać.

TH: Argentyna. Messi zdobywa drugie z rzędu mistrzostwo.

RT: Logika podpowiada Hiszpanię, ale czy naprawdę skreślamy Argentynę? Oni zawsze znajdują sposób i dopóki tego nie przestaną, warto postawić na Messiego i przyjaciół, żeby zrobili to znowu, po prostu dlatego, że zawsze im się to udaje.

TH: Ironicznie, do środy prawdopodobnie był to Jude Bellingham – z Messim tuż za nim. Przed tamtym meczem przyczynił się do siedmiu bramek Anglii. Ale nie miał swojego zwykłego wpływu. Biorąc pod uwagę, że Messi poprowadził comeback i dorzucił dwie asysty, to będzie Leo, tak.

RT: W czołowej dwójce lub trójce tego mundialu, ale sprawdzimy po finale. Jego liczby bramek są absurdalne, ale błysnęło też kilku innych gwiazd. Jednak wszystko, co się liczy, to wygranie finału, a jeśli mu się to uda, będziemy musieli przeprowadzić prawdziwe rozmowy.

Źródło: goal.com

Zobacz również