Hiszpańskie stadiony rozbrzmiewają obelgami, które sięgają znacznie dalej niż zwykła sportowa rywalizacja. La Liga, najwyższa liga piłkarska w Hiszpanii, regularnie dokumentuje serię obraźliwych okrzyków, które podczas meczów trafiają do uszu kibiców, a także tych mniej świadomych. To nie tylko kwestia dobrego wychowania, to problem, który dociera do najwyższych instancji, mający na celu utrzymanie porządku i szacunku w świecie futbolu.
Gdy trybuny stają się polem walki słów
Każdego tygodnia La Liga przygotowuje szczegółowe raporty dotyczące pieśni i okrzyków, które nawołują do przemocy, zawierają treści obraźliwe lub promują nietolerancję. Te dokumenty trafiają następnie do Hiszpańskiej Federacji Piłki Nożnej, a konkretnie do jej Komitetu ds. Rozgrywek, oraz do Narodowej Komisji ds. Przemocy. Celem jest podjęcie odpowiednich działań, które mogłyby ukrócić ten niepokojący trend. Według doniesień mediów, ostatnia runda rozgrywek przyniosła serię incydentów wymierzonych w różne cele. Oprócz wielkich klubów, takich jak Real Madryt i Barcelona, na celowniku znalazła się również Hiszpania jako kraj, jej reprezentacja narodowa, a nawet sam Król Filip VI. Nie można zapomnieć o obelgach kierowanych bezpośrednio do zawodników i sędziów.
Obraza majestatu i piłkarska wulgarność
Najbardziej znaczące incydenty, które zostały odnotowane przez ligę, malują ponury obraz. Wśród nich pojawiają się okrzyki typu
Hiszpanio, dziwko, i reprezentacjo narodowa, dziwko, które rozbrzmiewały w drugiej połowie meczów. Nie mniej szokujące są słowa
Hiszpania to szumowiny, król jest faszystą, a wszyscy jego zwolennicy to s**synowie dziwek. Innym przykładem jest obraźliwe wołanie
Tak, do cholery, dziwko Santander, które powtarzano dwukrotnie podczas jednego ze spotkań.
Nie omijano również największych klubów. Na trybunach można było usłyszeć wielokrotnie powtarzane
Barcelona, Barcelona, szumowiny!. Kiedy jeden z zawodników Barcelony potrzebował pomocy medycznej na boisku, część kibiców wolała:
Kopnij go, kopnij go. Sędziowie również nie mogli liczyć na taryfę ulgową, o czym świadczy okrzyk
Och, oa, każdego dnia sędziuje nam jakiś idiota!.
Real Madryt również nie miał lekko. Kibice skandowali
Madridistas, ssynowie dziwek, a także
Dziwko Real Madryt, dziwko Real Madryt. Z kolei bramkarze byli obiektem niewybrednych komentarzy, jak w przypadku okrzyku
Niech przyjdą i go zobaczą, niech przyjdą i go zobaczą, to nie jest bramkarz, to dziwka z nocnego klubu. Nawet indywidualni zawodnicy, jak Carlos Soler, nie byli oszczędzani, stając się celem obraźliwego
Yaaaa, ssynu dziwki, który trwał przez kilka sekund, gdy bramkarz drużyny gości wykonywał rzut od bramki. Te wszystkie sytuacje pokazują, że hiszpańskie stadiony bywają miejscem, gdzie słowa potrafią ranić równie mocno, jak fizyczne starcia na boisku.
Hiszpańska La Liga odnotowała serię obraźliwych okrzyków podczas siódmej kolejki rozgrywek.


