Hiszpańska piłka nożna rozgrzana do czerwoności! Prezes LaLigi, Javier Tebas, nie przebiera w słowach, odpowiadając na lawinę krytyki płynącą od Realu Madryt, a zwłaszcza z kanału klubowej telewizji Real Madryt TV. To nie pierwszy raz, gdy dochodzi do takich spięć, ale tym razem Tebas postanowił postawić sprawę jasno i uciąć spekulacje, które jego zdaniem są szkodliwe dla całych rozgrywek.
"Spisek na miarę Hollywood" czy rzeczywistość?
Tebas otwarcie mówi o "systematycznym podsycanym niepokoju" przez otoczenie "Królewskich". Jego zdaniem, powtarzana jest ta sama, dobrze znana narracja:
Jeśli nie Negreira, to sędzia. Jeśli nie to, to dlatego, że nie jest międzynarodowym sędzią. Każdy klub może mieć mecze sędziowane przez międzynarodowych arbitrów i tych, którzy nimi nie są. Nikt nie ma prawa wybierać sobie sędziów.To mocne uderzenie w próby selekcjonowania arbitrów przez kluby, które mają przecież wpływać na uczciwość rywalizacji. Prezes LaLigi uważa, że takie żądania, jakoby mecze miały być sędziowane zgodnie z przychodami, oglądalnością czy… herbem klubu, to kompletne niezrozumienie idei równości w sporcie.
Co dokładnie jest tutaj wymagane? Że mecze powinny być sędziowane według przychodów, oglądalności telewizyjnej czy odznaki klubu? Co za sposób rozumienia równości w rywalizacji.
Real Madryt: Filarem ligi czy egoistycznym graczem?
Nie można też przejść obojętnie obok twierdzeń Realu, że stanowią oni fundament całej ligi. Tebas stanowczo odrzuca taką wizję, podkreślając, że choć Real Madryt jest niezwykle ważny dla LaLigi, to
twierdzenie, że LaLiga jest bezwartościowa bez nich, pokazuje pogardę dla innych klubów, ich kibiców i ich historii. Rozgrywki nie należą do nikogo.To ważna uwaga, która przypomina o tym, że liga to suma wszystkich jej uczestników, a nie tylko jeden, dominujący byt.
Co ciekawe, Tebas sugeruje, że za tą ostrą retoryką Madrytu może kryć się próba odwrócenia uwagi od sportowych niedociągnięć. Uważa, że twierdzenie, jakoby sędziowie byli kierowani przeciwko Realowi, to
życie w innej galaktyce.Według niego, takie przedstawianie sytuacji służy jako pretekst do ukrycia innych, ewidentnych słabości widocznych w pierwszych meczach sezonu.
Łatwiej wskazać na spisek, niż wyjaśnić, co dzieje się na boisku... A moja pozycja nie zależy od mojego urzędu: błąd sędziowski nie dowodzi spisku, a nawet jeśli powtarza się przez lata, to nie czyni go prawdziwym.
Prezes LaLigi kończy swój komunikat mocnym przesłaniem, wzywając do otrzeźwienia:
Zdejmijcie opaski z oczu! Jest wrzesień, a oni już twierdzą, że liga została zmanipulowana. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wierzy już w tę starą wymówkę.Hiszpańska piłka na pewno nie zwalnia tempa, a ta potyczka słowna pokazuje, jak wiele emocji potrafi wzbudzić.


