Bilet na mecz Portugalia kontra Kolumbia w Miami, podobno kosztujący krocie na rynku wtórnym, miał być gwarancją piłkarskich emocji. Niestety dla portugalskich fanów, rzeczywistość okazała się brutalna – ich drużyna, pomimo obecności takich gwiazd jak Cristiano Ronaldo czy Bruno Fernandes, zaprezentowała się boleśnie bezbarwnie i zaledwie zremisowała, unikając zasłużonej porażki.
Ucieczka z Miami: Czy to był fart, czy taktyka?
Portugalczycy, którzy liczyli na pewne zwycięstwo i walkę o pierwsze miejsce w grupie K, dali się zdominować Kolumbii. Pierwsza połowa była dość wyrównana, choć to Kolumbijczycy dłużej utrzymywali się przy piłce. Najlepszą okazję dla Portugalii stworzył Fernandes, którego strzał z bliskiej odległości obronił bramkarz Camilo Vargas. W drugiej połowie obraz gry zmienił się diametralnie. Kolumbia przejęła inicjatywę, zasypując portugalską bramkę gradem strzałów. James Rodríguez był bliski zdobycia gola, ale jego uderzenie trafiło w obrońcę. W doliczonym czasie gry Davinson Sánchez wpisał się na listę strzelców, jednak po analizie VAR gol nie został uznany z powodu spalonego. Ostatecznie portugalska ekipa uciekła z Florydy z jednym punktem, ale styl gry pozostawił wiele do życzenia.
Gwiazdy na ławce i zmarnowane szanse
Menadżer Roberto Martínez podjął kilka kontrowersyjnych decyzji personalnych. W pierwszej połowie na boisku brylował Bernardo Silva, jednak jego wpływ na grę był ograniczony. Bruno Fernandes, mimo wielu podań w ostatnią tercję boiska, nie potrafił stworzyć kluczowych sytuacji. Największym rozczarowaniem okazał się Cristiano Ronaldo. W swojej najlepszej formie z pewnością poradziłby sobie z kompaktową obroną Kolumbii, ale teraz brakuje mu dynamiki. Miał kilka okazji do zdobycia bramki, ale jego występy były dalekie od oczekiwań. Z drugiej strony, Diogo Costa, bramkarz Portugalii, zasłużył na miano bohatera meczu, ratując swoją drużynę wielokrotnie.
Bez niego Portugalia by przegrała– takie opinie pojawiały się po meczu, podkreślając jego kluczową rolę.
Portugalczycy muszą jak najszybciej znaleźć rozwiązanie problemu z brakiem bezpośredniości w ataku. Styl gry, który zaprezentowali, nie wróży dobrze na przyszłość. Trener Martínez ma wiele pytań do zadania sobie i swojemu sztabowi. Czy potrafi wykrzesać z tej drużyny potencjał, który drzemie w jej zawodnikach? Odpowiedź na to pytanie będzie kluczowa dla dalszych losów Portugalii na turnieju.
Pedro Neto, który wszedł z ławki rezerwowych, pokazał, że potrafi być groźny. Jego dryblingi i bezpośredniość były tym, czego Portugalii brakowało. João Félix również starał się wnosić coś do gry, ale jego ograniczona szybkość na skrzydle negowała jego efektywność.
Mateusz Nunes zaprezentował się solidnie przez 45 minut, będąc aktywnym zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Z kolei João Neves, który pojawił się na boisku w drugiej połowie, zrobił większe wrażenie swoim występem, kompletując najwięcej udanych dryblingów i prezentując się z każdej strony boiska.
Ostatecznie, Portugalia wyszła z tej konfrontacji z remisem, ale styl gry pozostawił wiele do życzenia. Mecz ten pokazał, że nawet z gwiazdami na pokładzie, brak odpowiedniej taktyki i zaangażowania może doprowadzić do rozczarowania.