Nadchodzi sezon 2026/27 Premier League, a świat futbolu już drży z ekscytacji na myśl o tym, co przyniesie nowa kampania. Trzy potęgi – Chelsea, Liverpool i Manchester City – powitały nowych szkoleniowców, których filozofie gry opierają się na pressingu, kontroli i dominacji. Zapowiada się prawdziwa uczta dla taktycznych koneserów.
Nowa Era Bez Guardioli: Kto Przejmie Ster?
Dokładnie dziesięć lat temu Premier League przeżywała podobny sztorm trenerskich osobowości – Pep Guardiola w Manchesterze City, Jose Mourinho w Manchesterze United i Antonio Conte w Chelsea. Teraz, dekadę później, liga żegna Guardiolę, Hiszpana, który zdobył sześć z dziesięciu tytułów, ze średnią 60% wygranych. Jego dominacja, zwłaszcza cztery kolejne mistrzostwa z rzędu w latach 2021-2024, przeszła do historii. Rivalom z pewnością ulżyło na wieść o jego odejściu.
Obecnie to Arsenal Mikela Artety, obrońca tytułu, jest faworytem do ponownego zajęcia pierwszego miejsca. To logiczne, biorąc pod uwagę stabilność składu i taktyki Kanonierów. Co więcej, inne czołowe kluby przechodzą transformację z nowymi menedżerami. Niedawne zwycięstwo Arsenalu 3:0 nad Manchesterem City w meczu o Tarczę Wspólnoty rozwiało wszelkie wątpliwości co do ich ambicji.
Światowy Puchar i Niespodziewane Wyrównanie Sił
Jednakże, wpływ Mistrzostw Świata 2026 na kondycję i zmęczenie zawodników może otworzyć drzwi do walki o tytuł innym zespołom. Problemy kadrowe Arsenalu, z kontuzjami takich graczy jak Saliba i Timber, oraz powrót zmęczonych po turnieju reprezentantów, mogą mocno nadszarpnąć głębię składu. Mikel Arteta może być zmuszony do priorytetyzacji Ligi Mistrzów, zwłaszcza po bolesnej porażce w finale poprzedniego sezonu z PSG po rzutach karnych.
Szczególnie interesująca jest sytuacja Xabiego Alonso w Chelsea i Roberto De Zerbiego w Tottenhamie. Brak europejskich pucharów dla tych filozoficznych trenerów może stanowić nieoczekiwany atut. Dodatkowy czas na treningach, wolny od środowych podróży, pozwoli im szybciej implementować swoje idee. Co ciekawe, Chelsea ostatni tytuł zdobyła dziesięć lat temu, w inauguracyjnym sezonie Antonio Conte, po zajęciu 10. miejsca rok wcześniej bez europejskich zobowiązań. Ta analogia z obecną sytuacją Xabiego Alonso jest uderzająca. Historia lubi się powtarzać, a Chelsea miała już okazję maksymalnie wykorzystać podobne okoliczności.
Co więcej, sezon 2026/27 zapowiada się fascynująco nie tylko ze względu na zmiany na ławkach trenerskich, ale także przez ewolucję taktyczną samej ligi. Ubiegły sezon 2025/26 obfitował w wyraźne trendy: dominację bezpośredniej gry, stałe fragmenty i pressing zorientowany na zawodnika.
Wiele zespołów zdecydowało się na omijanie pierwszej fazy pressingu, preferując dłuższe podania i bezpośrednie ataki. Zamiast obsesyjnego posiadania piłki, liczyła się efektywność. Średnia liczba udanych podań na mecz spadła o ponad 4,5% w porównaniu do sezonu 2024/25. W tej sytuacji tradycyjni napastnicy ponownie zyskali na wartości. Nie tylko Robert Lewandowski, ale także gracze tacy jak Erling Haaland, Igor Thiago czy Dominic Calvert-Lewin, odgrywali kluczową rolę. Ich obecność w polu karnym, zdolność do wygrywania pojedynków powietrznych i skuteczność przy stałych fragmentach, stały się nieocenione. W pewnym momencie sezonu liga zmierzała do rekordowego odsetka goli zdobytych głową.
Stałe fragmenty gry stały się jeszcze większą bronią. Rzuty rożne, wolne, a zwłaszcza długie wrzuty z autu, traktowano jako zaplanowane akcje ofensywne. Opta odnotowała rekordową liczbę bramek po długich wrzutach z autu w sezonie 2024/25, co tylko podsyciło ich znaczenie w kolejnych rozgrywkach.
Pytanie brzmi, czy te taktyczne trendy przetrwają w sezonie 2026/27. Kluczowe będzie to, czy nowa generacja menedżerów znajdzie sposoby na ich kontrowanie. Bez Guardioli na ławce, Xabi Alonso, Andoni Iraola, Enzo Maresca i reszta tej nowej fali będą próbować narzucić swoje wizje. Sezon 2026/27 może być tym, który zdefiniuje kolejną taktyczną erę Premier League.


