Wszystkie aktualności

Szkocja z trudem pokonuje Haiti w powrocie na Mistrzostwa Świata

14 czerwca 2026 04:00 3 godz. temu

Pierwszy mecz Szkocji na mundialu po 28 latach to nerwówka. Choć nie obyło się bez błędów, kluczowa bramka Johna McGinna zapewniła cenne trzy punkty.

Wracając na scenę Mistrzostw Świata po 28 latach, Szkocja stanęła przed wyzwaniem, które wymagało nie tylko taktyki, ale i hartu ducha. Choć zwycięstwo nad Haiti było kluczowe, nie obyło się bez momentów zwątpienia, a mecz ten przypominał rollercoaster emocji, gdzie każdy błąd mógł kosztować utratę cennych punktów.

Początkowe Uderzenie i Potrzeba Oddechu

Haiti, debiutujące na mundialu od 1974 roku, wyszło na boisko z ogromną energią. W pierwszych 25 minutach atakowali z dziką furią, wysyłając do przodu pięciu, a czasem i sześciu graczy. Szkocja posiadała więcej piłki, ale to właśnie oni znajdowali się pod presją. Les Grenadiers, bo tak nazywa się reprezentacja Haiti, znajdowali przestrzenie i podejmowali niebezpieczne rajdy w pole karne, jednak brakowało im skutecznego wykończenia. Właśnie w takich momentach przerwy na nawodnienie, które stały się standardem na mundialach, nabierają szczególnego znaczenia. W wilgotnym i męczącym letnim upale Ameryki Północnej, oferują one nie tylko konieczny odpoczynek, ale także szansę na przegrupowanie. Szkoci desperacko tego potrzebowali. Po przerwie Szkoci wyszli na boisko odmienieni, prawdopodobnie dzięki inspiracji trenera Steve'a Clarke'a, i już dwie minuty później doczekali się odrobiny szczęścia, którego potrzebowali.

McGinn – Bohater z Szczęśliwym Zbiegiem Okoliczności

Sytuacja bramkowa była kwintesencją tego meczu. W kontrataku Che Adams zgrał długie podanie tuż przed polem karnym i zagrał piłkę do Bena Gannon-Doaka. Adams kontynuował swój bieg, odzyskał piłkę i oddał strzał na bramkę Johnego Placide. Bramkarz Haiti obronił, ale odbita piłka potoczyła się prosto pod nogi Johna McGinna, który z zimną krwią posłał ją nad Placide, zdobywając bramkę, która okazała się decydująca.

Nazywają go Super John McGinn nie bez powodu
. Szczęście odegrało rolę w tym, że piłka trafiła właśnie do niego, ale samo wykończenie było już dziełem jego klasy, gdy spokojnie przelobował bramkarza.

Haiti jednak nie zamierzało się poddać. Zespół Sébastiena Mignégo naciskał nieustannie, wielokrotnie znajdując przestrzenie na skrzydłach, ale brakowało im ostatniego, precyzyjnego podania, które naprawdę zagroziłoby Angusowi Gunn. Ich najlepsza okazja nadeszła w 84. minucie, gdy główka Frantzdy’ego Pierrota po rzucie rożnym przeleciała tuż obok lewego słupka. Haiti może również czuć się pokrzywdzone brakiem czerwonej kartki dla Kenny’ego McLeana za zbyt ostre wejście w doliczonym czasie gry. Mimo wszystko, Szkocja przetrwała. Z pewnością nie był to komfortowy mecz, ale Szkoci opuścili Boston Stadium z ogromnymi trzema punktami, zanim zmierzą się z dwoma czołowymi drużynami świata, Brazylią i Marokiem, w kolejnych meczach grupowych.

Angus Gunn (6/10): Ryzyko było niewielkie, ale precyzyjny z piłką przy nodze, gdy Szkocja próbowała budować akcje od tyłu. Aaron Hickey (7/10): Czasami zmagał się z szybkością Haiti na skrzydłach, ale brak skuteczności rywali sprawił, że nie został ukarany. W końcówce zanotował kilka kluczowych interwencji, ale niewiele wniósł do gry ofensywnej. Grant Hanley (6/10): Dowodził obroną Szkocji z dziewięcioma udanymi interwencjami i wyglądał na stabilnego przez cały mecz. Weteran z Hibernian zapewnił Clarke'owi pewną obecność w defensywie. Jack Hendry (6/10): Nie imponował statystykami defensywnymi, ale wystarczył, by utrzymać w ryzach napastnika Sunderlandu, Wilsona Isidora. Bez fajerwerków, solidny występ. Andrew Robertson (6/10): Podobnie jak Hickey, były obrońca Liverpoolu, który zmierza do Tottenhamu, miał kilka niekomfortowych momentów przeciwko szybkim graczom Haiti. Również jak jego partner z boku obrony, w kluczowych momentach pod koniec meczu stanął na wysokości zadania. Ben Gannon-Doak (7/10): Pracował ciężko, nawet jeśli nie zawsze było to płynne w ostatniej tercji boiska. Szkocja oczekiwać będzie od niego więcej w ataku, ale jego wysiłek w defensywie i udział w budowaniu akcji bramkowej były ważne. Scott McTominay (6/10): Jego rozwój w Napoli bywa przedstawiany przez pryzmat jego niekonsekwencji w Manchesterze United, ale na scenie Mistrzostw Świata jego jakość była widoczna od początku. W pierwszej połowie fruwał po boisku i wydawał się największym zagrożeniem dla Szkocji, niefortunnie nie strzelając bramki w tym okresie. Po przerwie jego forma spadła, ale pierwsze 45 minut dało Szkocji prawdziwą kontrolę i zagrożenie. Lewis Ferguson (7/10): Rzadko popełniał błędy i dobrze walczył w środku pola, nawet jeśli czasami miał trudności z dotrzymaniem tempa Haiti w przejściu do ataku. Spokojny, pożyteczny występ w trudnym meczu. Lawrence Shankland (7/10): Nie wniósł wiele w posiadaniu piłki ani w okolicach bramki, ale pracował bez wytchnienia bez piłki. Naciskał z prawdziwym celem i pomógł Szkocji zdezorganizować Haiti, które było bardziej niż chętne do gry do przodu, gdy tylko nadarzyła się okazja. Che Adams (5/10): Przez długie fragmenty był praktycznie niewidoczny, ale pokazał jedno genialne zagranie w budowaniu bramki dla Szkocji. Ogólnie był to cichy występ, ale jego jedno decydujące zaangażowanie miało znaczenie.

Zmiany: Ryan Christie (6/10): Wszedł po tym, jak Hickey otrzymał żółtą kartkę. Był skuteczny, ale w minimalnym stopniu. Stuart Armstrong (6/10): Wprowadzony, by pomóc w zdobyciu kolejnej bramki, ale nie zdołał wywrzeć wpływu. Kenny McLean (5/10): W zasadzie zaliczył tylko sesję cardio i był nieefektywny. Liam Palmer: Nie miał wystarczająco dużo czasu, by zrobić różnicę. Harry Souttar: Miał szczęście, że uniknął tylko żółtej kartki, poza tym ograniczona akcja.

Nie było to widowisko, którego można by oczekiwać, ale należy pochwalić Clarke'a za utrzymanie spokoju swojej drużyny przez cały mecz. Ugięli się, ale nigdy nie złamali. Owszem, mieli kilka szczęśliwych zbiegów okoliczności, ale tego można się spodziewać na Mistrzostwach Świata. Pozostaje mieć nadzieję, że ta tendencja się utrzyma, ponieważ ich pozostały grafik meczów jest brutalny.

Źródło: goal.com

Zobacz również