Wszystkie aktualności

Tudor pomylił pracownika z trenerem. Wpadka przed meczem z Liverpoolem.

15 marca 2026 19:00 3 godz. temu
Tudor pomylił pracownika z trenerem. Wpadka przed meczem z Liverpoolem.
Źródło: goal.com

Igor Tudor, tymczasowy trener Tottenhamu, zaliczył niezręczną wpadkę przed spotkaniem z Liverpoolem. Fani są zgodni: to było żenujące!

Zdarzają się wpadki, które przyprawiają o rumieniec nawet największych profesjonalistów. Tym razem na celowniku fanów znalazł się Igor Tudor, tymczasowy szkoleniowiec Tottenhamu, który zaliczył spektakularne faux pas tuż przed meczem z Liverpoolem.

Niezręczny moment z pracownikiem klubu

Chwila przed rozpoczęciem spotkania na Anfield, gorączka meczowa narasta, a Tudor, jak się wydaje, zupełnie stracił orientację. Zamiast przywitać się z Arne Slotem, menedżerem Liverpoolu, podszedł do jednego z pracowników Tottenhamu, Allana Dixona, z którym wymienił krótką, przyjacielską rozmowę, kładąc mu rękę na ramieniu. Dopiero po chwili zorientował się w swojej pomyłce i szybko odszedł. Nagranie z tego zdarzenia błyskawicznie obiegło media społecznościowe, wywołując falę komentarzy. Fani nie kryli rozbawienia, a nawet zażenowania postawą trenera.

To było po prostu żenujące
– pisali niektórzy, inni dodawali:
Jak można tak pomylić ludzi?
. Wpadka ta z pewnością nie pomogła Tudorowi w budowaniu pozytywnego wizerunku, zwłaszcza że jego dotychczasowe wyniki w Tottenhamie pozostawiają wiele do życzenia.

Remis na otarcie łez i perspektywa walki o utrzymanie

Mimo tego niezręcznego przedmeczowego incydentu, Tudorowi udało się wreszcie uniknąć porażki w swoim krótkim okresie tymczasowego panowania. Jego drużyna, po ciężkim boju, zdołała wywalczyć remis 1:1 z Liverpoolem. Choć to Liverpool dominował przez większość spotkania i objął prowadzenie w 18. minucie po bramce Dominika Szoboszlaia, goście wykazali się niezwykłą determinacją. Ich wysiłki przyniosły efekt w ostatnich minutach gry, kiedy to Richarlison zdobył wyrównującą bramkę w 90. minucie, ratując tym samym cenny punkt. Ten dramatyczny gol w końcówce dał kibicom Tottenhamu rzadki promyk nadziei.

Ten ciężko wywalczony punkt na Anfield przychodzi w momencie, gdy nad chorwackim szkoleniowcem zbiera się coraz większa presja. W swoich pierwszych czterech meczach nie zdołał odnieść ani jednego zwycięstwa. Po weekendowych zmaganiach drużyna z północnego Londynu zajmuje 16. miejsce w tabeli Premier League, mając na koncie 30 punktów. Znajduje się zaledwie punkt nad strefą spadkową, co oznacza, że margines bezpieczeństwa jest bardzo wąski. Przy zaledwie ośmiu pozostałych meczach w sezonie 2025/26, perspektywa nieoczekiwanej degradacji do Championship wciąż wisi nad klubem niczym miecz Damoklesa.

Teraz uwaga skupia się na wymagającym harmonogramie. Zaczyna się od rewanżowego meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów przeciwko Atletico Madryt, w którym Tottenham musi odrobić stratę 5:2 z pierwszego spotkania. Po europejskich zmaganiach, uwaga powróci do kluczowej walki o ligowe utrzymanie. Już w przyszłą niedzielę Tottenham zmierzy się z zajmującym 17. miejsce Nottingham Forest w niezwykle ważnym meczu o „sześć punktów”, a następnie uda się na wyjazd do Sunderlandu. W dalszej części sezonu czekają ich trudne mecze z Brighton, Wolverhampton Wanderers, Aston Villą i Chelsea, a sezon zakończą u siebie domowym spotkaniem z Evertonem 24 maja. Zapowiada się niezwykle emocjonująca końcówka.

Tottenham wywalczył pierwszy punkt pod wodzą tymczasowego trenera Igora Tudora, unikając przy tym kolejnej porażki.

Źródło: goal.com

Zobacz również