W deszczowym starciu gigantów, gdzie historia pisze się na nowo, reprezentacja Stanów Zjednoczonych w piłce nożnej kobiet zmierzyła się z odwiecznym rywalem, Kanadą. Na mokrej murawie w Columbus to młoda gwiazda, Ally Sentnor, swoim błyskotliwym golem w drugiej połowie, przechyliła szalę zwycięstwa na stronę Amerykanek, po raz kolejny udowadniając siłę tej niepowtarzalnej rywalizacji.
Derby z krwi i deszczu: Kto wygrał bitwę o dominację?
Relacja między USA a Kanadą w świecie kobiecej piłki nożnej to coś więcej niż tylko sportowe zmagania. To historia pełna pasji, determinacji i nieustającej walki o prymat. Choć statystyki od 1986 roku mówią jasno – Amerykanki dominują z wynikiem 54 zwycięstw, 4 remisów i 9 porażek w 68 dotychczasowych spotkaniach – każde starcie tych drużyn to gwarancja emocji. Trenerka Emma Hayes, świadoma wagi tego pojedynku, postawiła na doświadczony skład, z Rose Lavelle jako liderką z 117 występami w kadrze. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, mimo że gospodynie stworzyły więcej dogodnych sytuacji. Jak po meczu skomentowała Sam Coffey, kluczem do sukcesu w drugiej części gry miała być większa skuteczność:
Myślę, że musimy być bardziej kliniczni w ostatniej tercji i grać bardziej ofensywnie. Myślę, że jest dobrze, ale druga połowa musi być świetna.USA kontrolowało posiadanie piłki, ograniczając Kanadyjki do zaledwie trzech strzałów.
Sentnor błyszczy: Jedna chwila zmienia bieg historii
Po przerwie Hayes nie zdecydowała się na zmiany w wyjściowej jedenastce. Kluczowy moment nadszedł w 54. minucie. Rose Lavelle wykonała rzut rożny, a piłka zawisła tuż poza polem karnym. Kanadyjska bramkarka, Kailen Sheridan, próbowała interweniować, jednak Ally Sentnor opanowała zagranie i precyzyjnym strzałem lewą nogą umieściła piłkę w siatce. Ten gol, będący idealnie wykonanym stałym fragmentem gry, dodał Amerykankom pewności siebie i pozwolił dyktować dalszy przebieg spotkania. Choć USA nadal tworzyło okazje, to właśnie trafienie Sentnor okazało się decydujące. Sama bohaterka meczu podkreśliła znaczenie tego zwycięstwa:
Naszym celem było po prostu wygranie tego meczu. To są mecze, których pragniemy. Chcemy silnej konkurencji z przeciwnikami, z którymi będziemy się mierzyć w przyszłości. Nie chcieliśmy łatwego zwycięstwa. Chcieliśmy, aby było ciasno, abyśmy mogli pracować nad rzeczami, które musimy poprawić.Ostatecznie USA zanotowało 16 strzałów wobec sześciu Kanady.
Phallon Tullis-Joyce (6/10): Debiut w SheBelieves Cup pokazał pewne nerwy na początku, z kilkoma błędami przy grze nogami, jednak kilka kluczowych interwencji zrekompensowało te niedociągnięcia, zapewniając kolejne czyste konto dla USA.
Emily Sonnett (7/10): Bardzo solidna w obronie, podobnie jak Girma, pozwoliła na bardzo mało w linii defensywnej. Jej umiejętność odzyskiwania piłki w ciasnych przestrzeniach jest niezwykle cenna, a jej dyscyplina w kryciu w polu karnym zasługuje na uznanie.
Naomi Girma (7/10): Niezmiennie pewna i opanowana, tworzyła poczucie bezpieczeństwa w obronie, rzadko dopuszczając rywalki do groźnych sytuacji i zachowując spokój przy piłce.
Emily Fox (6/10): Czasami grała w odwróconej roli, tworząc przestrzeń dla Coffey i Hutton do wyższych pozycji i zakłócania pressingu Kanady. Najlepiej prezentowała się w ofensywie, wykonując agresywne rajdy skrzydłem.
Gisele Thompson (6/10): Jedyna zawodniczka z poprzedniego meczu, która utrzymała miejsce w składzie. Mimo niewielkich gabarytów, nadrabiała doskonałą antycypacją i umiejętnością czytania gry przeciwnika. Choć również grała w odwróconej roli, najbardziej efektywna była, gdy ruszała skrzydłem do przodu.
Sam Coffey (7/10): Kotwica środka pola, która wnosiła wkład zarówno w defensywie, jak i ofensywie, pomagając kierować grą młodszej Hutton. Często pełniła rolę zawodniczki do odzyskania posiadania piłki, dobrze wywiązując się ze swojej roli.
Claire Hutton (5/10): Rzadko można zobaczyć Hutton w stanie pośpiechu, ale ten mecz wprowadził nieco bardziej nerwowe tempo do jej gry. Niektóre jej podania były niedokładne, a zamiast grać prosto, forsowała kilka niepotrzebnych długich, przechwytujących piłek.
Rose Lavelle (8/10): Królowa stałych fragmentów gry. Jej rzut rożny był wykonany niemal perfekcyjnie, dostarczając piłkę z rotacją, która wyciągnęła Kanadyjki z linii obrony, zanim Sentnor dopadła do niej na skraju pola karnego.
Alyssa Thompson (6/10): Pokazała kilka mocnych momentów przy piłce, szczególnie gdy schodziła do środka i atakowała obrończynie. Mimo ośmiu bramek w tym sezonie dla Chelsea, było zaskoczeniem, że nie wykreowała więcej okazji w ostatniej tercji.
Trinity Rodman (5/10): Jej powrót po kontuzji był pozytywnym sygnałem, jednak jej przyjęcie piłki było niedokładne, a biegi opóźnione. Kanadyjki skutecznie ją kryły, a Rodman miała trudności w wygrywaniu pojedynków, w których zazwyczaj bryluje.
Ally Sentnor (9/10): Aktywna na całej przestrzeni boiska. Mimo gry na pozycji numer 9, jej chęć do powrotu i naciskania na obronę Kanady była równie imponująca jak gol strzelony w drugiej połowie. Jej trafienie okazało się zwycięskie, realizując podstawowe zadanie swojej roli: strzelać bramki.
Casey Sears (7/10): Zawodniczka z Ohio miała predyspozycje do gry w rodzinnym stanie i pokazała wiele obiecujących momentów oraz szybkości na skrzydle. Choć nie wpisała się na listę strzelców, nadal wzmacnia swoją pozycję jako jedna z czołowych kandydatek do gry w ataku.
Emily Heaps (7/10): Po jej wejściu na boisko środek pola natychmiast stał się bardziej stabilny, szczególnie u boku Coffey i młodej Yohannes. Pomimo niewielu kontaktów z piłką, pomogła utrzymać tempo i zapobiec utracie bramki.
Lily Yohannes (7/10): Odpowiedzialnie grała przy piłce, a po jej wejściu na boisko nie było widać znaczącego spadku jakości gry w środku pola.
Sophia Shaw (5/10): Weszła na boisko późno w drugiej połowie i miała trudności z wywarciem wpływu na grę, w przeciwieństwie do swojego mocnego występu przeciwko Argentynie.
Emma Hayes (8/10): Kolejne zwycięstwo dla menedżerki. Hayes opracowała mocny plan defensywny, który uniemożliwił Kanadyjkom zdobycie bramki, a pressing USA konsekwentnie wywierał presję na przeciwniczki. USA mogło zaprezentować się nieco ostrzej w ofensywie, ale to i tak duże zwycięstwo nad czołowym przeciwnikiem.
Ally Sentnor strzeliła zwycięskiego


