Wyobraźcie sobie to: gra o wszystko, a każdy błąd to krok bliżej ku przepaści. West Ham United, klub z bogatą historią i oddanymi kibicami, stoi na krawędzi przepaści, a widmo spadku do Championship jest bardziej realne niż kiedykolwiek. Ale czy wszyscy zdają sobie sprawę, co to dla nich oznacza? Bo to nie tylko sportowa porażka, to potężny cios finansowy, który uderzy najmocniej w tych, którzy zarabiają najwięcej.
Pół pensji w dół, czyli gorzka prawda kontraktów
Według doniesień, w przypadku spadku, piłkarze West Hamu mogą spodziewać się drastycznego cięcia pensji o połowę. To nie jest żaden wymysł, to standardowa praktyka w branży. Klauzule kontraktowe są tam po to, by chronić klub w najgorszych scenariuszach. A obecna, naprawdę niepewna pozycja "Młotów" sprawia, że dla klubu staje się coraz trudniej przekonać najlepszych zawodników do gry w jego barwach, zwłaszcza w zimowym okienku transferowym. Ostatnio co prawda udało się zakontraktować napastników Pablo Felipe i Taty'ego Castellanos'a, ale klub nadal szuka wzmocnień w obronie, a na celowniku są takie nazwiska jak Charlie Cresswell z Toulouse czy Eric Dier z Monaco.
Jarrod Bowen, kapitan i ikona West Hamu, zarabia około 150 000 funtów tygodniowo, co czyni go najlepiej opłacanym graczem w klubie. Podpisał umowę do 2030 roku w 2023 roku i wielokrotnie podkreślał swoje przywiązanie do klubu. Jego teść, Danny Dyer, to jeden z najbardziej znanych fanów West Hamu, a jego córka, Dani, poślubiła Bowena w 2025 roku. Gdyby jednak przyszło mu stracić połowę swojej tygodniówki, to na pewno byłoby to dla niego sporym szokiem, mimo jego oddania.
Czy Paqueta ucieknie przed widmem spadku?
Gwiazda środka pola, Lucas Paqueta, podobno zarabia niewiele mniej niż Bowen, czyli nieco poniżej 150 000 funtów tygodniowo. Jednakże, Paqueta podobno chce opuścić West Ham już w tym miesiącu i wrócić do Brazylii, do Flamengo. Mówi się, że poprosił o nieuczestniczenie w niedzielnym meczu FA Cup u siebie z Queens Park Rangers. Flamengo jest gotowe zapłacić 35 milionów funtów za transfer Paquety, ale West Ham wolałby zatrzymać go przynajmniej do końca sezonu, aby pomógł drużynie w walce o utrzymanie. Warto przypomnieć, że latem Paqueta był łączony z Aston Villą, ale transakcja nie doszła do skutku. Kilka dni później, po strzeleniu bramki w wygranym 3-0 meczu z Nottingham Forest, okazywał swoje przywiązanie do klubu, całując herb i naśladując rozłączanie telefonu. To pokazuje, jak bardzo sytuacja może się zmienić.
Nuno objął posadę trenera West Hamu we wrześniu, zastępując Grahama Pottera, ale od tego czasu wygrał zaledwie dwa mecze w Premier League i coraz głośniej mówi się o jego zwolnieniu. Podobno władze klubu były wściekłe na Nuno po tym, jak po porażce 2-1 z Nottingham Forest, jednym z rywali w walce o utrzymanie, wymienił uprzejmości ze swoimi byłymi podopiecznymi. Tymczasem kibice West Hamu planują kolejne protesty przeciwko zarządowi, a zwłaszcza większościowemu właścicielowi Davidowi Sullivanowi i wiceprzewodniczącej Karren Brady, w związku z ich zarządzaniem klubem. West Ham wybiera się w sobotę na mecz z odwiecznym rywalem, Tottenhamem Hotspur, licząc na niespodziankę, choć po weekendzie może być już dziesięć punktów za bezpieczną strefą.
Kluby często wpisują w kontrakty takie klauzule obniżające wynagrodzenie w przypadku spadku.


