Bayern Monachium wreszcie przerwał serię niepowodzeń, odzyskując pozycję lidera Bundesligi w spektakularnym stylu. Mecz z Hoffenheim, mimo trudnego początku i gry w osłabieniu, zakończył się zasłużonym zwycięstwem, a gwiazdami wieczoru byli Luis Diaz i Harry Kane, którzy pokazali klasę i determinację.
Od pierwszych minut spotkanie zapowiadało się na prawdziwy hit Bundesligi. Już na samym początku Aleksandar Pavlovic minimalnie chybił głową, a chwilę później Josip Stanisic popisał się kluczowym wślizgiem w defensywie. Jednak to jeden z decydujących momentów nastąpił już w 17. minucie. Akpoguma z Hoffenheim został uznany winnym przytrzymania Luisa Diaza w polu karnym, co sędzia, wspierany przez system VAR, zakwalifikował jako próbę odebrania czystej okazji bramkowej. Mimo protestów gości, arbiter podyktował rzut karny i ukarał obrońcę Hoffenheim czerwoną kartką. Do jedenastki podszedł Harry Kane i pewnym strzałem dał Bayernowi prowadzenie.
Dziesięciu na jedenastu, czyli walka o przetrwanie
Mimo gry w dziesięciu, Hoffenheim nie zamierzało się poddać. Drużyna z Sinsheim potrafiła stworzyć zagrożenie, a Ozan Kabak trafił w poprzeczkę po strzale głową. Chwilę później Manuel Neuer musiał ratować swój zespół po groźnym uderzeniu Kramaricia. Niestety dla gospodarzy, w 35. minucie doprowadzili oni do wyrównania. Manuel Neuer, próbując wyprowadzić piłkę od tyłu, popełnił kosztowny błąd, jego zagranie zostało przechwycone przez Fisnika Allsanego, który bez problemu wyłożył futbolówkę Kramariciowi do pustej bramki.
Kane i Diaz przejmują kontrolę
Gdy wydawało się, że Hoffenheim może sprawić sensację i namieszać w walce o mistrzostwo, na scenę wkroczyli Harry Kane i Luis Diaz, pokazując zimną krew i nieprzeciętne umiejętności. Diaz ponownie wywalczył rzut karny, tym razem po faulu Vladimira Coufala, który złapał go za nogę na linii końcowej. Kane ponownie podszedł do karnego i tym razem jeszcze mocniej pokonał bramkarza. Tuż przed przerwą, strzelec gola zamienił się w asystenta. Kane poprowadził błyskawiczną kontrę i zagrał do Diaza, który zgrabnie wszedł w pole karne i spokojnym strzałem pokonał golkipera, dając Hoffenheim "górę do wspinaczki" na przerwę.
Różnica klas między zespołami okazała się zbyt duża. Tuż po godzinie gry Luis Diaz zdobył swoją drugą bramkę, po idealnym dośrodkowaniu Michaela Olise. Obaj, Kane i Diaz, mieli okazje do skompletowania hat-tricków, ale to Diaz ostatecznie zabrał piłkę meczową do domu, zdobywając prawdopodobnie najpiękniejszego gola wieczoru, popisowo uderzając zza pola karnego. To było zasłużone zwycięstwo, które pozwoliło Bayernowi umocnić się na czele tabeli Bundesligi i odzyskać sześć punktów przewagi nad Borussią Dortmund. Akpoguma, mimo że mógł czuć się poszkodowany czerwoną kartką, znacząco utrudnił zadanie swojej drużynie już na początku spotkania.


