Pamiętacie ten pierwszy, przełomowy gol? Ten, który całkowicie zmienia perspektywę, sprawia, że serce bije szybciej, a trybuny eksplodują? Evander pamięta go doskonale. Jego ówczesna drużyna, Vasco de Gama, przegrywała, a on, młody, ale pełen iskry, musiał coś zrobić. Znajdując się około czterdziestu metrów od bramki, pod silnym kryciem, przyjął piłkę. Obrońca zbliżał się. Szybki zwód w prawo, spojrzenie w górę i potężne uderzenie z trzydziestu pięciu metrów.
Po prostu skakałem i biegłem do fanów, wiecie, podkręcałem atmosferę, bo byłem naprawdę szczęśliwy, opowiadał na Media Tourze MLS. Ponad osiem lat później, niewiele się zmieniło. Owszem, teraz nosi barwy FC Cincinnati, ale ta odwaga do ryzyka, ten piłkarski polot? Nadal są obecne. Evander, jeśli czegoś można być pewnym, wciąż potrafi posłać piłkę z dystansu. W pewnym sensie nie jest typowym, nowoczesnym piłkarzem. To raczej indywidualista, ktoś, kto gra, być może w niewielkim stopniu, według własnych zasad. Czasem po prostu mocno kopie piłkę.
Skąd to się bierze? Trudno to jednoznacznie zdefiniować. Część tej magii jest wrodzona. Ale, jak sam przyznaje, duża w tym zasługa nieustannego oglądania fragmentów gry Ronaldinho.
Oglądałem też na YouTube, jak robił sztuczki z ludźmi, kiedy grał w AC Milan, po prostu się bawił, drwił z przeciwników, mówi.
Nowoczesność kontra klasyka: Jak Evander widzi grę?
Jednak współczesny futbol często narzuca pewne zmiany. MLS nadal ceni kreatywnych rozgrywających, ale ta kreatywność bywa coraz bardziej ograniczana, wolność gry maleje. Evander wie, że musiał się dostosować.
Przy dzisiejszej intensywności gier, która jest bardziej fizyczna, musiałem trochę się przystosować. Mogę grać w ten sposób i nadal wyrównywać w meczu. Tak to teraz wygląda, więc nigdy nie był to problem, zapewnia.
To dobrze, bo FC Cincinnati może potrzebować od niego nieco innego podejścia. Drużyna jest uważana za kandydata do walki o MLS Cup, zwłaszcza po tym, jak w poprzednim sezonie zabrakło niewiele. Pierwszy tydzień sezonu przyniósł chwilę niepokoju, gdy Evander złapał się za mięsień dwugłowy uda i musiał zejść z boiska. Na szczęście, rekonwalescencja przebiega pomyślnie. Teraz Evander może skupić się na zdobyciu trofeum.
Kiedy zapytano go, czy zgadza się z opinią, że jest nieco „staroświeckim” rozgrywającym, odpowiedział:
Tak, słyszałem to już wcześniej! Mój styl gry jest jak klasyczny numer 10 ze starej szkoły. I myślę, że tak właśnie jest, tak widzę grę. Nie jestem typem zawodnika, który ciągle biega i biega. Kiedy mam piłkę, lubię trochę zwolnić i wtedy widzę grę inaczej.
Ronaldinho, jego idol, nie był tylko technikiem.
Dinho miał wiele chwil, gdy pokazywał radość z Joga Bonito, ale też kilka momentów, gdy miał kontrolę nad grą, wykonywał piękne podania i strzelał gole, na przykład z rzutów wolnych. Myślę, że dlatego jest moim idolem. Robi z piłką rzeczy, których nie widuje się zbyt często. Szczególnie pamięta słynny gol, gdzie przelobował bramkarza trzykrotnie.
Lekcje z przeszłości i ambicje na przyszłość
A co poszło nie tak w zeszłym sezonie?
Myślę, że straciliśmy kilka głupich punktów z niektórymi drużynami. Nie byliśmy w najlepszej formie, gdy graliśmy u siebie. Wypuściliśmy wiele wyników u siebie, a mimo to skończyliśmy na drugim miejscu, przegrywając Supporters Shield jednym punktem. To okropne, ale kiedy patrzysz wstecz na sezony, myślisz: Och, nie powinniśmy byli przegrać tego meczu albo Zrobiliśmy tutaj mały błąd, a potem kosztuje nas to dwa punkty albo nawet zwycięstwo. Musimy poprawić te rzeczy w tym sezonie.
Jego osobiste cele na ten sezon są jasne:
Chcę być lepszy niż w zeszłym roku. Chcę się poprawić i być lepszy. Jeśli strzeliłem 22 gole w zeszłym roku, chcę strzelić 23 w tym roku, a wtedy będę szczęśliwy. Po prostu chcę być lepszy i grać dobrze, być bardziej konsekwentny.
Marzenie?
Tytuł MLS Cup, Supporters Shield, tytuł Leagues Cup i MVP. Takie ambicje napędzają go do ciężkiej pracy.


