Angielska reprezentacja stoi przed kolejną szansą na przerwanie 60-letniej posuchy w międzynarodowych trofeach. Zaczynając od meczu z Chorwacją na AT&T Stadium w Arlington, Texas, gdzie zazwyczaj swoje mecze rozgrywa drużyna Dallas Cowboys, znana jako „America’s Team”.
Najlepsi z najlepszych z Anglii są gotowi zaprezentować swoje umiejętności w luksusowych warunkach, a szybki start w turnieju jest ważny, choć niekoniecznie decydujący. Harry Kane, po imponującym sezonie, w którym zdobył 61 bramek dla Bayernu Monachium, będzie dążył do pobicia swojego rekordu 79 trafień dla „Trzech Lwów”. Jeśli będzie w pełni sił, ten 32-letni napastnik poprowadzi Anglię do upragnionej chwały. Niezależnie od tego, jak inni zaprezentują się na treningach, Kane zajmie legendarne miejsce numer 9. Rywalizacja z taką pewną gwiazdą może nieco przygasić ambicje innych napastników, którzy wiedzą, że ich główną rolą może być bycie „drugim skrzypkiem”.
Jak to wpłynie na mentalność? Watkins, Gordon i Eze w poczekalni
Jak to wpłynie na mentalność napastnika Aston Villi, Ollie Watkinsa, nowego gracza Barcelony, Anthony'ego Gordona, czy mistrza Anglii z Arsenalem, Eberechiego Eze, gdy będą czekać na swoją szansę? Stan Collymore, były reprezentant Anglii, uważa, że każdy z nich ma coś do zaoferowania drużynie.
Collymore, który sam trzykrotnie reprezentował Anglię, w rozmowie z GOAL, wypowiedział się na temat graczy z drugiego szeregu:
Myślę, że jeśli chodzi o Ollie, obserwowałem go sporo w tym sezonie – po prostu chodziłem na wiele meczów Villi, byłem w Stambule i oglądałem finał Ligi Europy. I podobnie jak prawie wszyscy inni gracze Aston Villi, zaczął słabo, potem zespół generalnie grał bardzo dobrze, ale Ollie nie strzelał bramek. Złożył pewną obietnicę kibicom Villi pod koniec sezonu. Powiedział im: nie martwcie się, to przyjdzie, wciąż robię te biegi. Obserwowałem go, robił te biegi, ale nie dostawał podań. A zespół, pamiętasz występ przeciwko Spurs, który spotkał się z dużą krytyką przed rewanżowym półfinałem Ligi Europy z Nottingham Forest, cały zespół był słaby. Więc Ollie też był słaby.
Collymore dodaje:
Ale muszę być szczery, on rozbił ostatnie cztery lub pięć meczów – głośne mecze, głośny finał, pojechał na Manchester City i strzelił bramkę w ostatnim dniu, psując pożegnanie Pepa, strzelił przeciwko Liverpoolowi na Villa Park, drużynie, której tradycyjnie nie pokonujemy. I jest w świetnej formie. To dość dziwne, że moim zdaniem nie da się tego włączyć i wyłączyć jak kranu, ale zespół naprawdę to zrobił. Przeszli od bycia jedynką na dziesięciu przeciwko Spurs do bycia dziewiątką, dziesiątką na dziesięciu w trzech najważniejszych meczach sezonu – Liverpool u siebie, City na wyjeździe i finał Ligi Europy.
„Finiszerzy” – tajna broń Anglików?
Według Collymore'a, Watkins doskonale zdaje sobie sprawę, że może dostać swoje 30 minut gry, zwłaszcza jeśli Harry Kane będzie schodził głębiej. W sytuacji, gdy Anglia nie będzie w stanie przełamać obrony przeciwnika, a skrzydłowi – czy to Rashford, Saka, czy Gordon – nie przyniosą efektu, Watkins może być tym, który odwróci losy meczu.
Teraz, oczywiście, każdy napastnik chce grać 90 minut. Ale świetna rzecz w byciu na ławce, siedzisz tam, w 30, 40 stopniach upału – niekoniecznie w Dallas, bo myślę, że dach będzie zamknięty, ale na pewno na innych meczach – myślisz sobie: wpuść mnie, trenerze, wpuść mnie. I jest ta cała narracja, o której Thomas Tuchel lubi mówić o braterstwie, to będzie 26 graczy, a nie 11. I dlatego myślę, że on będzie siedział na ławce, rozgrzewał się i myślał: dostanę co najmniej 30 minut. I myślę, że tak będzie.
Collymore widzi Watkinsa w roli „finiszera”, podobnie jak Eze, Noni Madueke czy Gordon.
I znowu, byłem na ostatnim meczu towarzyskim przeciwko Kostaryce w Orlando, i w drugiej połowie, w cudzysłowie, finiszerzy byli znacznie żywszy, znacznie ostrzejszy niż w pierwszym meczu przygotowawczym przeciwko Nowej Zelandii. Więc myślę, że czterech, pięciu, sześciu graczy z szybkością, po dobrym sezonie, jakim niewątpliwie popisał się Ollie Watkins po zdobyciu trofeum, myślę, że będzie stosunkowo zadowolony z tego.
Tuchel będzie musiał rotować składem, zwłaszcza jeśli Anglii uda się szybko zapewnić sobie awans. Kiedy zacznie się faza pucharowa, potencjalni „game-changerzy” z ławki będą mieli swoje 5 minut. Będą mecze, które będą wymagały czegoś innego, błysku inspiracji od kogoś, kto nie znalazł się w wyjściowej jedenastce. To właśnie wtedy Watkins, Gordon, Eze, Madueke i Ivan Toney mogą zaznaczyć swoją obecność na największej sportowej scenie. Ollie Watkins w ostatnim sezonie Premier League udowodnił, że potrafi być kluczowy w decydujących momentach.