Wszystkie aktualności

Harry Kane stracił głos po epickim zwycięstwie!

6 lipca 2026 07:00 2 godz. temu

Kapitan Anglii ledwo mówi po meczu, który przeszedł do historii. Zobaczcie, co wykrztusił z siebie po walce z Meksykiem.

Harry Kane, kapitan reprezentacji Anglii, po epickim starciu z Meksykiem w stolicy kraju, niemal dosłownie stracił głos! Jego występ przed kamerami BBC był tak niecodzienny, że fani od razu porównali go do słynnego żaby Kermita. Piłkarz Bayernu Monachium przyznał, że szalona radość i głośne świętowanie na murawie doprowadziły jego struny głosowe do ruiny, ale mimo to nie zamierzał milczeć.

Wojna na Azteca, czyli jak Kane walczył z własnym gardłem

Po wyczerpującej batalii na Estadio Azteca, gdzie emocje sięgały zenitu, gwiazda Bayernu Monachium pojawiła się przed ekipą BBC z zakresem głosu, który wywołał salwy śmiechu. Weteran napastnik, ewidentnie zachwycony wynikiem, mimo bólu w gardle, zmobilizował się, by zwrócić się do licznie zgromadzonych kibiców. Kane, ledwo wydobywając słowa, opowiedział o przebiegu spotkania:

To był szalony mecz. Musieliśmy walczyć i znaleźć w sobie coś ekstra. Po prostu śpiewałem, naprawdę nie mogę mówić. Okoliczności, drużyna, wszystko przeciwko nam, znaleźliśmy sposób.
Kontynuował, zmagając się z hałasem stadionu:
Niesamowite, niewiarygodne wsparcie. Jestem bez słów. Nawet nie mogę mówić!

Sam mecz był prawdziwym klasykiem tego turnieju. Anglicy wydawali się prowadzić bez większych problemów, gdy Jude Bellingham już w pierwszej połowie dwukrotnie trafił do siatki, uciszając miejscową publiczność. Jednakże, dynamika gry zmieniła się, gdy Julian Quinones zdobył bramkę kontaktową dla El Tri, a Jarell Quansah zobaczył czerwoną kartkę za wysokie wejście po przerwie. To oznaczało, że zespół Thomasa Tuchela musiał bronić prowadzenia w dziesiątkę przez znaczną część drugiej połowy.

Pomimo gry w osłabieniu, Kane stanął na wysokości zadania, pewnie wykorzystując rzut karny w 60. minucie, co jeszcze bardziej umocniło jego pozycję w wyścigu o Złoty But. Dramaturgia osiągnęła punkt kulminacyjny, gdy Raul Jimenez zamienił na bramkę jedenastkę dla Meksyku, ale obrona „Trzech Lwów” dzielnie odpierała napór pod ogromną presją. Zwycięstwo zapewniło Anglii awans do ćwierćfinału, gdzie zmierzą się z Norwegią w Miami.

Tuchel zadowolony z postawy zespołu, mimo wszystko

Podczas gdy Kane był niemal pozbawiony głosu, Tuchel był znacznie bardziej wylewny, jeśli chodzi o charakter swojego zespołu. Niemiecki szkoleniowiec odetchnął z ulgą, że udało im się wyjść obronną ręką z tak wrogiego środowiska, zwłaszcza po tym, jak mecz został opóźniony o godzinę z powodu niekorzystnych warunków pogodowych.

Jestem bardzo dumny. Potrzebowaliśmy wszystkiego. Było super trudno. W momentach, gdy myśleliśmy, że łapiemy rytm, napotykaliśmy przeszkody. To jest prawdziwa mentalność,
powiedział Tuchel dziennikarzom.
Ta drużyna naprawdę to czuje. Kiedy robi się ciężko, nigdy się nie poddają, nigdy nie tracą wiary. To był kolejny krok. Musimy to sobie uświadomić. To Azteca, to Meksyk, szalony mecz. Daliśmy z siebie wszystko, każdy z nas. Musimy to wziąć, teraz jedziemy pełną parą.

Piłkarze reprezentacji Anglii od lat nie przeżywali tak emocjonującego starcia na obcym terenie.

Źródło: goal.com

Zobacz również