Ostatnie wyniki Arsenalu budzą niepokój, a legendarny Thierry Henry postanowił wreszcie zabrać głos, rzucając wyzwanie Mikelowi Artecie i jego podopiecznym. Po serii rozczarowujących występów, w tym porażkach z Bournemouth i Brighton, a także męczącym zwycięstwie nad Sportingiem w Lidze Europy, pytania o mentalną siłę drużyny i jej zdolność do walki o najwyższe cele, stają się coraz głośniejsze. Czy Kanonierzy potrafią jeszcze rozpalić w sobie ten "czysty ogień", o którym mówił sam Arteta, czy też ich szanse na tytuł mistrzowski rozwieją się jak dym w konfrontacji z najlepszymi?
Czy Arsenal ma w sobie "czysty ogień"?
Mikel Arteta, menedżer Arsenalu, wzywał swoich zawodników do "braku strachu" i "czystego ognia" przed kluczowym meczem ze Sportingiem. Słowa te padły w obliczu serii porażek, które w krótkim czasie zniweczyły imponującą passę 49 meczów bez przegranej. Niestety, ich późniejsza gra w europejskich pucharach nie wzbudziła entuzjazmu. Thierry Henry, analizując sytuację na antenie CBS Sports, otwarcie przyznał, że choć wierzy w wizję Artety, to jego słowa muszą znaleźć odzwierciedlenie na boisku.
Wierzę w to, co powiedział [Arteta], jestem wielkim zwolennikiem. Wierzę w to, co widzę. Wierzę w ogień, ale kiedy tak mówisz, musisz to potem pokazać. A ja tego dzisiaj nie widziałem. Przeszliśmy dalej, więc jestem szczęśliwy, półfinał. Nigdy tego nie wygraliśmy, ja też tego nigdy nie wygrałem, więc tak naprawdę nie mogę o tym mówić, ale wygrałem ligę.
Henry, z charakterystycznym dla siebie humorem, wyraził swoje wątpliwości co do umiejętności Arsenalu do odnalezienia iskry potrzebnej w decydującej fazie sezonu. Szczególnie mocno wybrzmiało to w kontekście zbliżającego się starcia z Manchesterem City, drużyną, która w ostatnich latach zdominowała ligę. Pytanie, czy poziom zaprezentowany przeciwko Sportingowi wystarczy na ekipę Pepa Guardioli, wydaje się retoryczne. Mimo to, Henry podkreśla, że obecny sezon to dla Arsenalu najlepsza szansa na uciszenie krytyków.
Czas na ogień na Etihad!
Rekordowy strzelec dla Kanonierów nie ma wątpliwości, czego oczekuje od swojej byłej drużyny.
Jedźcie i wygrajcie z Man City. Chcę zobaczyć tam ten ogień. Tego ognia chcę zobaczyć, wierzę w Mikela, tak, ale idźcie i pokażcie to.
Henry nie kryje rozczarowania ostatnimi występami, które dalekie są od ideału.
Nie tak jak dzisiaj, czy przeciwko Bournemouth, Brighton na wyjeździe, Mansfield, czy wszystkiemu, co widziałem w tym sezonie. Ten Man City, który widziałem ostatnio [śmiech]. Mówimy o drużynie, która wygrała cztery razy z rzędu. Liverpool był pomiędzy tym, gdyby nie, byłoby więcej.
Mimo wszystko, Henry pozostaje optymistą co do szans Arsenalu w walce o tytuł.
Znowu, wierzę. Od początku sezonu powtarzam, że w tym roku wierzę, że możemy wygrać ligę. To jest największa szansa w waszym życiu, żeby nie tylko uciszyć wszystkich, ale też udowodnić sobie jako drużyna, że potraficie. A potem ludzie przestaną mówić tymi słowami, których ja nie użyję. Osobiście wierzę. Ale ja siedzę tutaj na krześle, pracując w CBS, nic nie mogę zrobić. Teraz usłyszałem o ogniu. Chcę zobaczyć ten ogień na Etihad.
Arsenal prowadzi obecnie w Premier League z 70 punktami po 32 meczach. Zwycięstwo w niedzielnym starciu z Manchesterem City na Etihad mogłoby powiększyć ich przewagę nad wiceliderem do dziewięciu punktów. Po tym kluczowym meczu czeka ich jednak trudny harmonogram, obejmujący spotkania z Newcastle, Fulham, West Hamem i Burnley, a do tego półfinał Ligi Mistrzów przeciwko Atletico Madryt.


