Andrea Pinamonti, napastnik Lazio, wreszcie doczekał się momentu, który z pewnością zapamięta na długo. Jego pierwsza bramka dla klubu, zdobyta w meczu przeciwko dziesięcioosobowemu Monzy, przypieczętowała zwycięstwo 3-1 i pozwoliła Aquile utrzymać pozycję lidera Serie A, ex aequo z Interem. To jednak nie tylko punkty, ale przede wszystkim osobiste przełamanie dla Włocha, który wreszcie poczuł smak triumfu po swoich strzałach.
Gol, który zdjął kamień z serca
Po wcześniejszych trafieniach Nuno Tavaresa i Gustava Isaksena, na pustym Stadio Olimpico Pinamonti dopełnił dzieła z bliskiej odległości. Po meczu, 27-latek nie krył ulgi, przyznając, że strzelenie pierwszego gola dla Lazio było dla niego jak zdjęcie ogromnego ciężaru z barków.
Jest ogromna ulga dla mnie, wyznał, odnosząc się do swojego trafienia. Włoski napastnik przyznał otwarcie, że jego forma fizyczna w początkowej fazie sezonu nie pozwalała mu na pełne zaangażowanie.
Przybyłem spóźniony pod względem sprawności, i to było dla mnie trudne lato, powiedział, podkreślając, że styl gry trenera Gennaro Gattuso wymagał od niego jeszcze lepszego przygotowania.
Byłem w tyle, zwłaszcza z powodu stylu gry trenera, dodał, ale dzięki przerwie w rozgrywkach zyskał szansę na złapanie rytmu.
Teraz, dzięki tej przerwie, miałem szansę na zdobycie kilku minut i staję się coraz lepszy, cieszył się zawodnik.
Zdrowa konkurencja i siła grupy
Pinamonti nie odczuwał żadnej presji, chwaląc jednocześnie pozytywną atmosferę panującą w zespole. Odnosząc się do rywalizacji z Tijjani Noslinem, który grał przed nim i przyczynił się do czerwonej kartki dla Lorenzo Lucchesiego, Włoch podkreślił, że jest to
zdrowa konkurencja; dogadujemy się bardzo dobrze. Popychamy się nawzajem, by zawsze robić coś lepiej. Zaznaczył również, że
gra trenera jest bardzo wymagająca, więc im więcej trenujesz, tym bardziej się poprawiasz. Mam nadzieję, że to może być pierwszy gol z długiej serii. Lazio ma za sobą imponujący początek sezonu, notując pięć zwycięstw i jeden remis w sześciu meczach Serie A. Pinamonti jest przekonany, że kluczem do utrzymania tej formy i walki o najwyższe cele będzie jedność w zespole.
Wszystkie mecze są trudne, i dzisiejszy też taki był. Ale od razu trafiliśmy we właściwe tory, podsumował.
Naszą siłą jest grupa, panuje spokojna atmosfera i ciężko pracujemy. Jeśli tak dalej pójdzie, możemy osiągnąć wielkie rzeczy, zakończył.


