Czy to już koniec pewnej epoki? Cristiano Ronaldo, legenda futbolu, postanowił w końcu zabrać głos w sprawie pytań o zakończenie kariery, które od dawna nurtują fanów i media. Jego słowa podczas niedawnej konferencji prasowej rzucają nowe światło na jego plany i podejście do gry, choć niektórzy mogą poczuć się zaskoczeni jego stanowczością.
Koniec gry? Tylko wtedy, gdy sam tego zechcę!
Kapitan reprezentacji Portugalii nie owijał w bawełnę, odpowiadając na pytania dotyczące końca swojej międzynarodowej przygody. Jasno dał do zrozumienia, że decyzja o odłożeniu butów na kołek należy wyłącznie do niego, ignorując wszelkie zewnętrzne naciski i głosy wzywające do jego usunięcia z wyjściowej jedenastki. Zapytany o możliwość bycia zmienionym lub utraty miejsca w składzie, Ronaldo był stanowczy:
Tak było odkąd dołączyłem do reprezentacji w wieku 18 lat. Zawsze tak było, to się nie zmieni. Zawsze daję z siebie wszystko, aby pomóc reprezentacji osiągnąć jej cele. Niezależnie od tego, czy gram, czy nie, zawsze będę miał ważną rolę w tej reprezentacji. Skończę, kiedy będę chciał, a nie kiedy wy będziecie chcieli. Marnujecie czas, zadając wciąż to samo pytanie. Nie chcę na to zwracać uwagi, bo to najmniej ważne. Najważniejsze jest to, żebyśmy dobrze grali i wierzyli, że awansujemy.
Mimo niechęci do poruszania tematu całkowitej emerytury, napastnik Al-Nassr potwierdził, że obecny turniej stanowi jego definitywne pożegnanie z głównymi rozgrywkami FIFA. Weteran, który wyraźnie cieszy się doświadczeniem w Ameryce Północnej, przyznał, że emocjonalny aspekt tej edycji jest nieporównywalny z niczym innym.
To będzie mój ostatni Mundial, tak. Będę się nim cieszył. Mam nadzieję, że jutro nie będzie moim ostatnim meczem na Mundialu, wyznał gwiazdor. Reflektując nad wpływem turnieju, Ronaldo dodał:
Szczerze mówiąc, ze wszystkich Mundialów, w których grałem, ten będę najbardziej pamiętał ze względu na pasję ludzi. Pod względem emocjonalnym, dla mnie, był najlepszy. Naprawdę cieszyłem się tym aspektem.
Ostatni taniec i smak sukcesu, niezależnie od wyniku
Ronaldo przybył do Ameryki Północnej z celem zrealizowania swojej ambicji – po raz pierwszy w karierze podniesienia pucharu Mistrza Świata. Niezależnie od wyniku turnieju, weteran podkreślił, że jego dalsza obecność na boisku napędzana jest wyłącznie przyjemnością rywalizacji i reprezentowania swojego kraju.
Niczego mi w życiu nie brakuje. Bóg był dla mnie bardzo hojny i dał mi wszystko, czego nigdy nie oczekiwałem wygrać, zarówno w reprezentacji, jak i na poziomie osobistym. Dlatego chodzi o to, żeby cieszyć się każdą chwilą. Nie będę bardziej Cristiano, jeśli wygram Mistrzostwo Świata, i nie będę mniej Cristiano, jeśli go nie wygram. Oczywiście, wszyscy tu jesteśmy z nadzieją. Ale wiemy, że tylko jeden wygra; nie może być dwóch ani trzech. Więc chodzi o to, żeby cieszyć się życiem i nie myśleć o jutrze, cieszyć się każdym dniem. Tego się nauczyłem, wyjaśnił napastnik.
Jedną z rzeczy, które daje wiek, jest dojrzałość i doświadczenie, które pozwalają spojrzeć na sprawy z innej perspektywy i wiele rzeczy złagodzić. Bo oczywiście, nie jestem ślepy; widziałem ciągłe ataki na mnie. Ale to nic nowego. Więc jestem nawet wdzięczny, bo przeżywam inny rozdział w moim życiu.Przez prawie dwie dekady Ronaldo był stałym elementem globalnej sceny, ale w fazie pucharowej rzeczywistość "ostatniego" występu na Mistrzostwach Świata stała się powracającym tematem w galeriach prasowych. Zapytany, czy zbliża się do następnego meczu z Hiszpanią z obawą, Ronaldo odrzucił koncepcję strachu, skupiając się zamiast tego na spełnieniu, które czerpał ze swojej kariery.
Będę szczery, niezależnie od tego, co stanie się jutro, Cristiano odejdzie z czystym sumieniem. Dałem z siebie 100%. W życiu i w piłce nożnej dałem wszystko, co miałem. Pasja, chęć gry przez tyle lat nie wynikały z konieczności, jestem bardzo szczęśliwy w życiu, to była pasja. Bo kocham grać w piłkę nożną, zakończył Ronaldo.
Cokolwiek się stanie, będę szczęśliwy. Nie mogę wywierać na siebie presji, że muszę wygrać. Będzie tak, jak będzie. Będę się cieszył każdym dniem, każdym meczem. I myślę, wbrew wielu waszym opiniom, że nie radzę sobie tak źle. Strzeliłem trzy gole, inni strzelili więcej, bo radzą sobie bardzo dobrze, ale ja nie radzę sobie tak źle. Będę kontynuował i zobaczymy, czy strzelę gola.